Żużel – Nie żyje norweska legenda!

Z północy napłynęły przed kilkunastoma godzinami smutne wieści. Aage Hansen, legenda żużla w Norwegii, zmarł w szpitalu w Asker. Siedmiokrotny czempion kraju miał 88 lat.

O tragedii jako pierwszy informował członek rodziny, wnuk Henrik Bauer Hansen, dla którego Aage Hansen był niezwykle ważną postacią, wpływającą na jego całe życie. Komentator cyklu SGP w norweskim oddziale Discovery Sports Events za pośrednictwem prowadzonej przez siebie strony speedwaynorge.no przekazał smutną wieść o śmierci byłego wybitnego norweskiego żużlowca.

Aage Hansen w swojej kolekcji pucharów wyróżnić mógł przede wszystkim siedmiokrotne mistrzostwo kraju, kiedy to w latach 1956-1961 nie było na niego mocnych. Ostatni złoty krążek wywalczył na krajowym podwórku w 1963. Nie można także pominąć jego występów na międzynarodowej arenie, kiedy to w 1957 roku awansował do finału Mistrzostw Świata, w którym to zajął dwunastą lokatę z dorobkiem czterech oczek. Hansen radził sobie także nieźle na długim torze, zdobywając dwukrotnie srebro w roku 1956 i 1963. Poza ojczyzną sporym uznaniem cieszył się na Wyspach Brytyjskich, gdzie zasłynął startami w Ipswitch Witches.

Po zakończeniu kariery Norweg nie odsunął się od czarnego sportu, a wręcz przeciwnie. Uwielbiał pracować przy sprzęcie w roli mechanika, zresztą prowadząc swój własny warsztat. Aktywnie współpracował chociażby w fabryce Suzuki, BMW czy Vespy. Jako pierwszy zbudował w Norwegii motocykl z kamerą do użytków policyjnych. Dla wielu talentów był inspiracja, a największą dla swojego wnuka Henrika Bauera Hansena – Dla mnie był jak ojciec. To właśnie dziadek wziął mnie jako pierwszy na żużel, kiedy miałem ledwie kilka miesięcy. Zresztą jak już dorosłem specjalnie odszedł z pracy w fabryce Suzuki, aby ze mną po szkole spędzać jak najwięcej czasu. Dzięki temu mogliśmy pracować w jego garażu, a także wspólnie wyjeżdżać na tor żużlowy czy motocrossowy – zaznaczył Bauer.

Wnuk legendy podkreśla jak wiele się od niego nauczył, dzięki czemu może pomagać talentom w Polsce jak i na świecie – Nauczyłem się wiele od niego szczególnie jeśli chodzi o technikę jazdy. Byłem od niego znacznie wyższy, zresztą byłem jego największym uczniem w historii co stanowiło pewien problem. Jednak, kiedy ja już trenowałem innych było to spora zaletą, bowiem jego techniki idealnie współgrały z tymi chłopakami. Później, kiedy odkryłem to co dla dziadka było zagadką był ze mnie dumny. 90 % swojej wiedzy z zakresu speedway’a zawdzięczam właśnie jemu, reszta pochodzi z zewnątrz, co oczywiście było dużą pomocą dla mnie, szczególnie przy małych detalach jak chociażby komunikować się ze swoim ciałem nie tylko z pomocą słów. Dzięki temu tak łatwo potrafię pomóc chłopakom w Polsce. Wszystko dzięki dziadkowi. Zawsze mi powtarzał – nie potrzebujesz słów, potrzebujesz odpowiedniego czucia z ciałem. Jeśli twój adept jest prawdziwym talentem zrozumie to nie ważne jak – podsumował norweski ekspert i komentator, a także trener żużlowy.

zuzelnews
Postaw mi kawę na buycoffee.to