Żużel – Witold Skrzydlewski: „Naszą rodzinę nie stać, aby dokładać po pięć milionów złotych na utrzymanie klubu.”

  1. Skrzydlewska Orzeł Łódź pomimo porażki z Arged Malesą Ostrów jest na dobrej drodze do występu w fazie play-off. Kibice łódzkiej ekipy mają inny powód do zmartwień. Prezes i główny sponsor zapowiedział koniec klubu, o ile nikt nie wspomoże go w jego finansowaniu.

Fatalny początek sezonu 2024 mógł dawać sporo do myślenia Witoldowi Skrzydlewskiemu, ten po czterech porażkach wróżył spadek swojej ekipie, a co za tym idzie prawdopodobny koniec istnienia H. Skrzydlewska Orła. Kiedy jednak, podopieczni trenera Macieja Jądera rozpoczęli swój marsz w górę tabeli, było nieco ciszej o właścicielu łódzkiej ekipy. Ten przerwał milczenie po porażce z Arged Malesą Ostrów, zapowiadając szokujące fakty, o domniemanym końcu istnienia czarnego sportu w Łodzi – To nie są żadne plotki. W tym tygodniu wszystko będzie ogłoszone. Naszą rodzinę nie stać, aby dokładać po pięć milionów złotych rocznie na utrzymanie klubu. Największym sponsorem powinni być kibice. Taki Luke Becker, gdyby zrobił w niedzielę 15 punktów, to by zarobił około 100 tysięcy złotych. Jeżeli z biletów zbierze się połowa tej kwoty, to będzie wszystko – powiedział dla TV Toya Sport, Witold Skrzydlewski.

Włodarz łodzian zapowiedział, że chętni do nabycia klubu muszą przygotować symboliczną złotówkę i zgłosić się do końca września. W innym przypadku H. Skrzydlewska Orzeł zniknie z żużlowej mapy Polski. Właściciel sieci kwiaciarni i domów pogrzebowych wypomniał swoim fanom, wielokrotne zarzucanie mu blokowania potencjalnych sponsorów – 19 lat utrzymywaliśmy Orła. Myślę, że należy nam się jakiś szacunek, którego nie otrzymaliśmy. Pluto na nas, więc ci wszyscy mądrale, niech pokażą, na co ich stać – skwitował Witold Skrzydlewski.

Postaw mi kawę na buycoffee.to