Żużel – Zdania podzielone przed sobotnim finałem DPŚ.

Już w najbliższą sobotę na PGE Narodowym odbędzie się istne święto czarnego sportu. Finał Drużynowego Pucharu Świata to wydarzenie elektryzujące cały żużlowy świat, a nadchodząca rywalizacja zapowiada się wprost genialnie. Swoje typy zdradzili Michał Korościel i Marcin Kuźbicki.

29 sierpnia to data, na którą czeka każdy kibic czarnego sportu. W Stolicy Polski na PGE Narodowym obędzie się kolejna edycja Finału Drużynowego Pucharu Świata, a najważniejszego trofeum bronić będą biało-czerwoni, którzy przed trzema laty we Wrocławiu wyszarpali złote medale. Teraz o podobny wyczyn będzie bardzo trudno. Australijczycy mimo braku Jacka Holdera mają wielkie postacie, nie inaczej jest po stronie Duńczyków, a zawsze groźni Brytyjczycy z pewnością odbiorą punkty faworytom.

Swoim typem na sobotnie zawody podzielił się na łamach ekstraliga.pl, Michał Korościel – komentator i ekspert Eurosportu, który będzie relacjonował na żywo wydarzenia z największej imprezy w sezonie. Zdaniem dziennikarza wygra Polska przed Australią, a brąz przypadnie Danii.

– Nie będzie Jacka Holdera i to może być dziura trudna do załatania dla reprezentacji, pomimo posiadania w składzie solidnych punktujących. Tor sprzyja Australii, co nie raz pokazywali, wygrywając turnieje SGP w Warszawie, ale nie ma pewniaka do zastąpienia w 100 procentach Holdera. Różnica punktowa między Polakami a Australijczykami będzie niewielka, ale jednak na naszą korzyść. Duńczycy z kolei będą mieli większą stratę – rozpoczął – Solidniejszy skład w stosunku do Australii to jedno. Poza tym to jednak Polscy kibice i trybuny PGE Narodowego mogą dodać mocy – podkreślił.

Odmiennego zdania był Marcin Kuźbicki, który faworytów widzi w Australijczykach.

– Z Jackiem Holderem, Australia byłaby murowanym faworytem, bo poza Kurtzem posiada też Doyle’a i Fricke’a, którzy wygrywali SGP na PGE Narodowym. Bez niego powinno być na styku, ale wydaje mi się, że kangury na tym konkretnym torze powinny czuć się najlepiej. Dyspozycję naszych ciężko przewidzieć, złoto jak najbardziej jest w zasięgu, ale do tego potrzeba dobrego i równego występu całej czwórki, a w ostatnich tygodniach bywało z tym różnie. Chyba jeszcze większą niewiadomą jest Dania – na papierze ekipa na trzecie miejsce, ale jeśli włączy się do walki o złoto, to też nie będzie żadna sensacja – rozpoczął – Najprościej – właściwe odnalezienie ustawień na ten bardzo specyficzny tor. Ale może się okazać, że zadecydują kompletne detale – jeden bieg, upadek, taśma, defekt. Liczę na to, że złoto, tak jak we Wrocławiu, rozstrzygnie się w ostatnim biegu – podkreślił.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to