Metalkas 2. Ekstraliga – Jerzy Kanclerz podsumował sezon w wykonaniu Abramczyk Polonii.

Wymarzony awans do PGE Ekstraligi kolejny rok z rzędu odjechał bydgoskim Gryfom sprzed nosa. Prezes Abramczyk Polonii, Jerzy Kanclerz nie ukrywa, że boli go ta porażka, ale i motywuje do dalszej walki.

Dwie szanse i dwie niewykorzystane. Tak w wielkim skrócie wyglądała końcówka sezonu dla Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Najpierw Gryfy przegrały finał Metalkas 2. Ekstraligi z FOGO Unią, a następnie uległy w barażu Gezet Stali Gorzów, tym samym zostając na kolejny rok na drugim poziomie rozgrywkowym. W wywiadzie dla Metropolii Bydgoskiej, Jerzy Kanclerz odniósł się do niepowodzeń swojej drużyny – Jest mi cholernie przykro z powodu tego, co się wydarzyło. Wiadomo, że walczymy o ten awans od lat. To mój cel, który byłby ukoronowaniem działalności w sporcie, a szczególnie w żużlu. Nie udało się po raz drugi. Przed sezonem każdy chciał mieć Łoktajewa w swojej drużynie. Gdy przyjeżdżał z drużyną poznańską na Sportową, fruwał po naszym obiekcie. Kibice to widzieli i go chcieli. To samo można powiedzieć o Huckenbecku, który potrafi wygrywać z każdym. Wszyscy na papierze wyglądali obiecująco i rokowali pozytywnie. Rzeczywistość jednak okazała się zgoła odmienna, bo ci zawodnicy zawiedli – podkreślał sternik.

Jerzy Kanclerz mimo porażki nie zamierza się poddawać. W identycznym składzie wzmocnionym powrotem Wiktora Przyjemskiego, Gryfy będą chciały się zameldować w elicie – Trzeba umieć podnieść się z kolan. Drużyna została zbudowana. W meczu występują najlepsi. Chciałbym podkreślić, że w przyszłym roku nie będzie mowy o żadnych sentymentach. Robię wszystko, co w mojej mocy, żeby Abramczyk Polonia awansowała do PGE Ekstraligi. 7 lat temu zadeklarowałem, że bydgoszczanie wrócą do elity, zacząłem stawiać na młodzież i dalej się tego trzymam. By jednak zrealizować cel, trzeba korzystać z usług najlepszych zawodników. Nie ma miejsca na benefity za zasługi – tłumaczył prezes Abramczyk Polonii.

Włodarz bydgoskiej ekipy za sprawą przedłużenia kontraktu z Tomem Brennanem będzie miał do dyspozycji więcej zawodników aniżeli miejsc w składzie. Kanclerz pomimo tego nie przewiduje żadnych niesnasek w ekipie. Gdy jeden z żużlowców na stałe straci miejsce w zespole będzie mógł udać się na wypożyczenie, o ile obie strony się na to zgodzą. Kanclerz w wywiadzie odniósł się także do presji, jaką nakłada się na klub za sprawą miana faworyta – Słyszę to od dwóch albo trzech lat, że bydgoszczanie są faworytem. Potem efekt jest taki, a nie inny. Drużyny z Ostrowa i Krosna również są uzbrojone, także pozostałe. Wszystko rozstrzygnie się na torze w 2026 roku. W sporcie trzeba mieć szacunek do rywali i nigdy nie można być niczego pewnym – skwitował.

Postaw mi kawę na buycoffee.to