Żużel – Bartosz Zmarzlik: Żaden tytuł nie przychodzi łatwo.

Bartosz Zmarzlik zrównał się z Ivanem Maugerem i Tony’m RIckardssonem liczbą zdobytych mistrzostw Świata. Choć 30 -latek przejmuje kolejne rekordy, nie chce otwarcie mówić co jest następnym celem. Polak chce się ścigać, bo to kocha.

Niesamowity był to sezon na torach Speedway Grand Prix. Debiutant w elitarnym gronie – Brady Kurtz, był brakującym elementem genialnych widowisk. Australijczyk stoczył kapitalny bój z Bartoszem Zmarzlikiem, z którego ledwie o punkt zwycięsko wyszedł  Polak. Kangur po drodze zapisał się na kartach historii, zwyciężając pięć rund z rzędu. Co o tak zażartym pojedynku mówi Zmarzlik?

– To duża sztuka wygrać z zawodnikiem, który wygrał pięć rund z rzędu i nie został mistrzem Świata. A ja mogę się cieszyć, że czwarty rok z rzędu kończę sezon ze złotym medalem. Jakie kolejne cele? Dalej o nich nie mówię. Cieszę się, że w tym wieku jestem w tym miejscu i chcę się ścigać, bo kocham jeździć – rozpoczął – Czułem, że jestem w bardzo dobrej dyspozycji, ale w Grand Prix wszystko może się wydarzyć. W ostatnich tygodniach nie ma prawa na najmniejszy błąd. To ciężkie życie, bo z jednej strony chcesz się skupić na sporcie, a z drugiej na rodzinie. Jestem przeszczęśliwy, że mogę robić to na oczach moich synów. Pierwszy czy drugi tytuł smakuje inaczej niż trzeci, czwarty, piąty czy szósty, gdy masz rodzinę, żonę i dzieci. Antek już obserwuje, rozumie i to jest świetne uczucie – podkreślał Zmarzlik na łamach ekstraliga.pl.

Nowy sześciokrotny mistrz Świata dawno nie toczył tak trudnego pojedynku. Ostatni raz bez złotego medalu zakończył rywalizację w 2021 roku, kiedy to Artem Laguta pokonał Polaka. Teraz bliski triumfu był Brady Kurtz, jednak to Zmarzlik wzniósł do góry puchar – Na pewno było bardzo trudno, ale czy inne tytuły przyszły łatwo? Żaden tytuł nie przychodzi łatwo, bez względu na przewagę punktową – skwitował.

Postaw mi kawę na buycoffee.to