Żużel – Jan Kvech: Takie jest właśnie Grand Prix.

Jan Kvech podczas historycznej rundy Speedway Grand Prix na Moto Arenie Łódź otarł się o awans do wielkiego finału. Czech po zawodach nie ukrywał, że żałuje błędu jaki wkradł się w jego jazdę podczas biegu ostatniej szansy.

Sezon 2026 dla Jana Kvecha jest znakomity. 24 – latek po zejściu ligę niżej błyszczy, a najlepszym dowodem na to jest druga średnia biegowa w Metalkas 2. Ekstralidze na poziomie 2,391 pkt/bieg. Oprócz tego Kvech coraz lepiej prezentuje się podczas zawodów SGP, w których regularnie melduje się w biegach ostatniej szansy. Podczas ostatniej rundy w Łodzi, Czech był o krok od życiowego sukcesu.

– Z początku zawodów miałem lepsze pola startowe, a później przyszła kolej na te gorsze. Mimo to czułem, że mam prędkość w motocyklu, ale w biegu ostatniej szansy popełniłem błąd i finał mi odjechał sprzed nosa. Takie jest właśnie Grand Prix, jedna pomyłka i tracisz pozycję. Szkoda, bo naprawdę czułem się dobrze tutaj i wszystko mi pasowało – rozpoczął Kvech – Przez całe zawody wprowadzaliśmy tak naprawdę tylko drobne korekty. Na te gorsze pola staraliśmy się polepszyć w motocyklu, żeby łatwiej z nich wyjechać. Mimo to trudno było cokolwiek dobrego z tego wykrzesać. Na pewno ten występ w lidze tutaj na tym torze mi pomógł podczas tych zawodów. Wiadomo nawierzchnia zawsze się nieco różni, ale wiedziałem już jakie linie tutaj należy obierać i z początku było to sporą wartością dodaną – mówił po zawodach.

Czech ostatecznie uplasował się na piątej lokacie, a cenne punkty przybliżyły Kvecha do czołowej dziesiątki cyklu.

– Jestem bardzo zadowolony ze swojego wyniku, ale wiem, że niewiele brakło, aby wejść do finału. Przegrałem z Robertem Lambertem, który później wygrał zawody i to jest w jakiś sposób pocieszające. Mimo to pozostaje niedosyt. W końcu wszystko mi pasowało i mogłem wejść do finału, ale popełniłem błąd. Z drugiej strony lepiej, że to ja zrobiłem coś źle, aniżeli szukać winy w motocyklu i jego ustawieniach – podkreślił.

Kvech w trakcie wywiadu po zawodach odniósł się do wyraźnego postępu jaki poczynił rok do roku. Mimo to 24 – latek nie uważa, że to czas, aby wrócił do PGE Ekstraligi.

– Czuję, że potrzebuje jeszcze czasu, żeby wszystko w swoim teamie poukładać, popróbować. Ważne są kwestie chociażby logistyczne. Gdy to wszystko uda mi się dopiąć na ostatni guzik, chcę wskoczyć do PGE Ekstraligi. Tam nie ma miejsca na jakieś braki, trzeba mieć wszystko ułożone. Chcę powtórzyć za rok takie wyniki jakie mam teraz. Po prostu w tym momencie nie czuję się gotowy na PGE Ekstraligę – skwitował.

– Trzeba mieć szacunek do zawodników, a szczególnie dla takich jak Bartek, ale no ja przyjechałem tutaj się ścigać. Zawsze chce wygrywać i być przed takim klasowym rywalem to naprawdę fajne uczucie – dodał na zakończenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Postaw mi kawę na buycoffee.to