Matej Zagar pewny swego!

Żużel - Matej Zagar pewny swego!

Weteran żużlowych torów ze Słowenii wcale nie spieszy się z wyborem klubu. Jako jeden z nielicznych zostaje bez ekipy na nadchodzące rozgrywki, lecz to żużlowca wcale nie martwi, wręcz przeciwnie.

Za 40 – latkiem bardzo nieudany sezon w barwach Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Jerzy Kanclerz z transferem Zagara wiązał bardzo duże nadzieje, jakimi było liderowanie jego ekipie. Te jednak spaliły na panewce, bowiem były uczestnik cyklu SGP był jedynie cieniem samego siebie z przed lat. Wielu kibiców dodatkowo zarzuciło Słoweńcowi pazerność na pieniądze podpisując jeden z najwyższych kontraktów w 1. Lidze Żużlowej. Kumulacja tego wszystkiego sprawiła iż za Matejem rozeszła się niezbyt przychylna fama, a koniec końców zawodnik po okienku transferowym został bez klubu. Za jedną z przyczyn podaje się astronomiczne żądania byłego członka Polonii Bydgoszcz.

Sam żużlowiec w rozmowie z WP Sportowe Fakty przyznał iż transfer do 1. Ligi był jego najgorszą decyzją. Uważa iż gdyby nie ta decyzja byłby nadal w PGE Ekstralidze.

„Choć wychodzę z założenia, że nie można niczego w życiu żałować, to mogę powiedzieć, że decyzja o podpisaniu kontraktu w 1. Lidze była moją najgorszą decyzją w karierze. Jestem przekonany, że jeśli wtedy poczekałbym do wiosny, to do dziś wciąż jeździłbym w PGE Ekstralidze i był w zupełnie innym miejscu kariery. Z tego powodu, teraz wolałem poczekać. Nie chciałem powtarzać błędu z poprzedniego okresu transferowego.”

Zagar także dość stanowczo odpowiedział na pytanie o pokazaniu się z dobrej strony na początku sezonu.

„Nie podchodzę do tego w ten sposób. Nie mam co pokazywać, bo przecież nie jeżdżę na żużlu od pół roku. Wszyscy wiedzą, co potrafię i nikomu nie muszę nic udowadniać. Kocham żużel, mam z tego mnóstwo frajdy, ale jeżdżę głównie dla siebie. Cierpliwie czekam na stabilną pogodę, a pierwszy trening na torze zrobię dopiero, gdy będzie 10 stopni. Wcześniej nie ma sensu wyjeżdżać. Faktycznie biorę pod uwagę, że będę musiał poczekać na swoją szansę do czerwca i nie mam z tym problemu. Rok temu umowę w Wielkiej Brytanii podpisałem pod koniec kwietnia, gdy okazało się, że ktoś jeździ poniżej oczekiwań. Kontrakt okazał się strzałem w dziesiątkę, bo pojechałem 20 meczów, zdobywałem wiele punktów, a na koniec sezonu zdobyliśmy tytuł mistrzów kraju. Okazuje się, że czasem warto trochę poczekać. Na chleb i masło mam, więc nie muszę się martwić o takie rzeczy.”