Żużel – Szczere wyznanie Frasera Bowesa. Spadła na niego fala krytyki.

23 – letni Australijczyk ostatniego meczu w sezonie 2025 nie zapamięta najlepiej. Zawodnik Autona Unii nie wywalczył choćby oczka w czterech startach, a jego Jaskółki spadły do Krajowej Ligi Żużlowej. Na żużlowca spadła krytyka fanów, a ostrych słów nie szczędził chociażby Marek Cieślak.

Los Autona Unii na poziomie Metalkas 2. Ekstraligi dopełnił się. Walcząca z wielkimi problemami drużyna nie zdołała utrzymać się w lidze, a w kluczowym dwumeczu Jaskółki zostały rozjechane przez H. Skrzydlewska Orła. W walce o utrzymanie tarnowianie nie mogli liczyć na Frasera Bowesa, który na łódzkim torze nie czuł się dobrze. Australijczyk nie wywalczył choćby punktu, a słowny atak w stronę żużlowca rozpoczął Marek Cieślak. Ekspert Canal + Sport, nie gryzł się w język i stwierdził, że Bowes nie umie jeździć na żużlu. Jak się okazało, wypowiedź ta ruszyła falę hejtu w stronę wciąż młodego zawodnika.

– To nie jest coś, czym chciałbym się z Wami podzielić, ale po tym jak ostatnio spadło na mnie mnóstwo krytyki, czuję, że nadszedł czas, by co powiedzieć. Żużel nie jest dla mnie tylko pracą – to moja pasja od 12. roku życia – rozpoczął żużlowiec na swoich mediach społecznościowych – Jedyne, czego kiedykolwiek chciałem, to ścigać się w najlepszych ligach w Polsce, Szwecji i Wielkiej Brytanii oraz osiągać jak najlepsze wyniki. Na początku sezonu dostałem telefon z propozycją startu w Tarnowie w meczu sparingowym przeciwko Krakowowi. Po tym dostałem ofertę miejsca U24 i ją przyjąłem. Wielu ludzi ostrzegało mnie przed tym kierunkiem, ale wierzyłem, że rywalizacja z zawodnikami na wysokim poziomie pomoże mi się rozwinąć – podkreślał.

– Ten rok to była jazda bez przerwy. Startowałem co tydzień w barwach czterech klubów w całej Europie. Nauczyło mnie to bardzo wiele — zarówno na torze, jak i poza nim. Ale nie było łatwo. Ostatnio spadło na mnie sporo krytyki, zwłaszcza po komentarzach Marka w telewizji. Jestem pierwszym, który przyzna, że sobota w Łodzi była ciężkim dniem. Ale jeśli ktoś nie żyje tym życiem, nie sądzę, by rozumiał, co to oznacza: 4–5 zawodów tygodniowo, nieprzespane noce, ciągłe podróże i stres finansowy. W tym roku wielokrotnie zdarzało się, że pojawiałem się na meczu po ponad 30 godzinach bez snu — czekając na lotniskach albo jadąc całą noc samochodem. Do tego dochodzi fakt, że wiele klubów ma problemy finansowe, a zawodnicy często nie dostają pieniędzy przez miesiące — muszą zaciągać pożyczki, by kupić silniki, sprzęt czy opłacić mechaników. Najbardziej uderzają mnie jednak niektóre komentarze w Internecie, jak choćby „Bowes popełni samobójstwo” — a inni zawodnicy dostają groźby śmierci po słabszym meczu. Zanim napiszesz komentarz, pamiętaj: my ryzykujemy tu życie, goniąc za marzeniem. Żużel to sport, ale nikt nie powinien słyszeć, że ma się zabić przez jego wynik – bardzo trafnie podkreślał Bowes.

Na sam koniec 23 – latek podziękował wszystkim za tegoroczną kampanię i jednocześnie żałował, że nie mógł wystartować w Poole, co byłoby idealnym zwieńczeniem sezonu.

Postaw mi kawę na buycoffee.to